Prawo Morza Trybunał Prawa Naturalnego przeciwieństwo


Prawo Naturalne, To Pierwszy Krok do rozwoju świadomości.
 

Prawo Naturalne w ostatnim czasie zyskało wielu zwolenników, deklarują oni chęć kierowania się w codziennym życiu jego postanowieniami i zasadami. Jednocześnie twierdzą, że jest proste, krótkie i zrozumiałe oraz, że każdy je zna i nie musi się go uczyć, bo mamy je wgrane w naszą matryce informacyjną na czas pobytu w tej gęstości materii w jakiej obecnie wszyscy przebywamy.

 

Obawiam się jednak, że ten koncert życzeń nigdy się nie ziści, a tych tez i twierdzeń nie da się obronić z powodów obiektywnych.

Poniżej umieściłem wersje skróconą, jako wstęp do Prawa Naturalnego, na temat którego wielu grafomanów i komżastych „naukowców” rozwodzi się od setek lat.

 

To osobliwe, że ci którzy zniewalają ludzkość Prawem Morza od setek lat, nie nauczają go i nie publikują nic na jego temat. Chcą jednak uchodzić za znawców Prawa Naturalnego i na ten temat napisali setki jak nie tysiące opracowań, wypowiadają się publicznie wyżsi hierarchowie tej zbrodniczej sekty z siedzibą główną w Watykanie – największego uzurpatora świata, który rości sobie pretensje do całej ziemi, wszystkich ludzi i ich dusz. Ten wilk w owczej skórze chce uchodzić za znawcę Prawa Naturalnego, na zasadzie hakera stojącego na straży rządowych serwerów lub lisa chroniącego kurnik. To takie typowe dla towarzystwa jezusowego, zawsze obstawiają dwie strony wywoływanych przez siebie konfliktów – wojen i rewolucji. A jeśli nie ma dwóch zantagonizowanych grup, to sami tworzą te drugą, po czym obie strony zaopatrują w broń, a gdy obie strony się wykrwawią to obu stronom proponują rozejm z sobą w roli mediatora. W ten sposób są tym „dobroczyńcą przynoszącym pokój” i w ten sposób dalej są głównym rozgrywającym w kolejnej rundzie.

Lansowane przez ta diaboliczną sektę dyrdymały nie maja nic wspólnego z Prawem Naturalnym lecz z kanonicznym –

 

Maksyma prawa: Fałsz w jednym fałsz we wszystkim.

 

Chcąc hołdować Prawu Naturalnemu, najpierw trzeba być wolnym człowiekiem od zniewolenia Prawem Morza. Niewolnik wszak nie posiada wolnej woli aby o czymkolwiek decydować, a my wszyscy mamy taki właśnie status maksymalnego poniżenia naszej godności. Każdy może sam to zobaczyć w dowodzie osobistym, paszporcie – dokumentach tej korporacji opiewających na waszego Chochoła, z którym mieszkacie pod jednym dachem.

 

Kto chce żyć i hołdować Prawu Naturalnemu, powinien uwolnić się od zniewolenia prawami stanowionymi przez reżim matrixa, a poprzez niego i od Prawa Morza. To co nas wiążę i zniewala należy przeciąć, to co nas wiąże z aparatem ucisku to nasze imię i nazwisko które tak naprawdę nie jest nasze, chyba że tak uznamy. Człowiek wolny to taki który ma całkowite, niczym nie ograniczone władztwo nad sobą samym, swoimi czynami i nieskrępowaną niczym kreacją własnego intelektu, zwyczajów i zachowań. Każdy może władać tylko tym, co sam stworzył, niczym innym i tylko on może tym władać, co stworzył i nikt poza nim. Wasze nazwisko i mię otrzymaliście od rodziców lub opiekunów prawnych ale nigdy nie było Wasza kreacją, nie wy sami je sobie nadaliście (są wyjątki przy zmianie nazwiska), a powinniście skoro chcecie być wolni. Człowiek wolny posiada godność, z którą rezonuje i która jest jego własna kreacją i ekspresją. Innymi słowy nadaje sobie godność, którą się prezentuje, przedstawia i tak chce być nazywany przez innych. Zauważcie, kto to robi za każdym razem?! Kojarzycie?

Każdy papież zaczyna nowe życie od uwolnienia się od poprzedniej jego rzeczywistości, jego dotychczasowego życia, obierając sam sobie nowe imię – godność. Przykład idzie zawsze z góry. Nie myślcie że w Watykanie przesiąkniętym symboliką, cokolwiek jest pozostawione przypadkowi i nie ma związku z całą resztą. Tak więc jeśli prawdą jest, że wszyscy ludzie na świecie są równi sobie bo wszyscy jesteśmy kreacją Boską, a Bóg (Spinozy) Stwórca mieszka w nas, a my jesteśmy stworzeni na jego wzór i podobieństwo, to tak róbcie i tego się trzymajcie. Wykreujcie sami sobie nowe imię – godność na nowe życie.

 

Tym samym wszystko co złe i dobre w starym życiu zostawiacie za sobą, reżim matrixa do Nas nie trafi. Żadne pisma, nie zamawiane, ani ich usługi czy serwis kierowany do Waszego Chochoła, Was nie dotyczy. To poważna decyzja kierować się Prawem Naturalnym, ale nie ma nic za darmo.

Co tracimy? Odcięcie się od systemu wiąże się z odcięciem nie tylko od płacenia mandatów, grzywien, spraw sądowych ale również od opieki medycznej, usług finansowych bankowego rachunku, kredytu, kart płatniczych, telefonu, ubezpieczania i wszystkiego co wiąże się z legitymowaniem się w celu uzyskania danej usługi czy serwisu. Czy można temu zaradzić? Poniekąd tak.

 

Ponieważ bez naszej wiedzy i zgody zostaliśmy wciągnięci w tą grę i zniewoleni Prawem Morza, bez podania nam ich zasad, dlatego mamy prawo bronić się tym, co przyniósł do naszej przestrzeni ze sobą okupant i uzurpator. Możemy gdy nam to wygodne lub opłacalne reprezentować naszego Chochoła, nigdy się nim nie stając. Będąc żywym, świadomym człowiekiem nigdy nie stajemy się korporacją, podobnie jak adwokat reprezentuje swojego klienta w sądzie, nie staje się nim samym.

 

Zgodnie z tą doktryną musicie to oznajmić, mówiąc: nie jestem tą osobą ale ją reprezentuje. Oczywiście, gdy powiecie to na lotnisku wręczając pogranicznikowi paszport, on zacznie nerwowo spoglądać to na Was, to na Wasze zdjęcie i tak kilka razy, po czym stwierdzi, że dowcipniś z Pana/Pani, gdy dopatrzy się uderzającego podobieństwa pomiędzy Wami a zdjęciem w korporacyjnym dokumencie. Wychodząc z samolotu zapominacie o reprezentowaniu Waszego Chochoła i tak do następnego razu w tym czy innym urzędzie podobnie.

 

Niestety nie możecie stać każdą nogą na innej krze przechodząc przez zamarzniętą rzekę, bo gdy kry się rozpłyną, każda w inna stronę, ponownie znajdziecie się w prawie wody. Generalna przesłanka jest taka, że unikacie wszelkich kontaktów z urzędami – korporacjami. Policja, sądy, wszelkie służby i urzędy to franczyzy powołane przez inną korporacje, też działającą w oparciu o franczyzę. To taki podwykonawca podwykonawcy, który ma kolejnego podwykonawcę, jak spółka matka ma spółki córki, którymi zarządza poprzez wydawanie dla nich normatywów prawnych – statutów, ustaw, rozporządzeń etc.

 

Ten paszport czy dowód osobisty (czyli dowód osoby) to plastyk Waszego Chochoła – korporacji na tej właśnie zasadzie powołanej. Między innymi z tego powodu nie jest to Wasz, żywego człowieka dokument, możecie wystawić sobie własny, co niektórzy robią ale osobiście nie widzę w tym sensu, bo reżimowe korporacje i tak go nie uznają, kierując się ta samą zasadą i będą mieli racje. Oni uznają swoje, przez siebie – korporacje wydane dokumenty a Wy swoje, wydane przez Was, tylko po co Wam one, skoro oni ich nie uznają?

Gdy społeczność wolnych ludzi przekroczy liczebnie masę krytyczną (co w tym kraju oceniam na 30 tysięcy) wówczas możliwe będą inne skuteczniejsze rozwiązania, bez stąpania po kruchym lodzie. Tak czy owak i puki co, gdy ktoś twierdzi, że jest żywym człowiekiem i kieruje się w życiu Prawem Naturalnym po czym wyjmuje dowód osobisty (będący własnością korporacji czyli mówiący im: ja (Wy) jestem korporacją, która tobie podlega!).  Podając policjantowi, sędziemu w sądzie, czy innemu urzędnikowi, dokument korporacyjny Waszego Chochoła powodujecie, że oni biorą Was za idiotę, debila, który nie wie, nie rozumie co mówi, bo jednocześnie robi coś przeciwnego niż mówi.

 

Widzą żywego człowieka, który to potwierdza swoimi słowami że jest żywym, naturalnym człowiekiem, dodatkowo oznajmia że kieruje nim Prawo Naturalne ale jednocześnie pokazuje dowód przynależności do korporacji!  co może w tej sytuacji myśleć ten urzędnik? (uprzejmie zakładam, że ma wiedzę). To samo co myśli nauczyciel w szkole, gdy dostanie zbyt dobrą pracę słabego ucznia. Pomyśli, że uczeń odpisał od innego ale nie rozumie i nie wie, nie rozumie tego co niby sam napisał, dając temu dowód swoją postawą.

Gdyby faktycznie miał taką wiedzę, nie musiał by odpisywać od innego ucznia, lecz samodzielnie by napisał. Nawet gdyby nie napisał ale podszedł i powiedział co trzeba w temacie, to nauczyciel uzna to, widząc że człowiek wie, zna zagadnienie i nie będzie formalistą, nie powinien przynajmniej. W prawdziwym życiu, jak sami wiecie liczy się to, czy wiesz, czy umiesz, czy potrafisz coś zrobić, osiągnąć cel, strzelić gola, zapłacić w porę fakturę. Nie interesuje mnie, czy ktoś ma dyplom, ja chce widzieć nie dyplom ale sukces w kasie (przykład biznesowy jest tu na miejscu, bo to właśnie o to chodzi – o skuteczność) wynik idzie w świat, co z tego że zawodnik po AWF-ie na dyplomie ma piątkę, a na boisku nie potrafi nogą w piłkę trafić z bliska itd, itp.

 

Tak więc papiery, które może sobie wydrukować każdy jakie chce, jakie mu się żywnie podoba i wręczając je urzędnikowi jednocześnie coś deklaruje, np. że jako żywy człowiek hołduje wyłącznie Prawu Naturalnemu, nie może liczyć na to w żadnym przypadku, że będzie potraktowany poważnie i serio a priori.  Wy po wręczeniu przygotowanych dokumentów powinniście potrafić wyłożyć jasno i spokojnie swoje racji ustnie. Powinniście założyć, że będziecie to mówić sto razy (pamiętajcie, że mówicie do ściany) więc bez pośpiechu, spokojnie w kółko do znudzenia (jego, nie Waszego) aż do niego to dotrze. Podobnie jest z obroną np. pracy magisterskiej, czy innej, trzeba ją napisać ale później trzeba ją obronić stając przed komisją. Ten przykład pokazuje, jak ważne są słowa które wypowiadamy, niekiedy są ważniejsze od papierów, które wręczamy i wice wersa. W sformalizowanym świecie korporacji matrixa, słowa bez papieru też nie otwierają wszystkich drzwi. Powrót do słowa i jego dominacji nad papierem jest ideałem i celem do którego należy powrócić i do którego należy dążyć.

 

Człowiek bez słowa nic nie znaczył i obecnie w dobie totalnego zakłamania, fałszywych bohaterów, facke news'ów i wojny informacyjnej, uważam że należy do tego wrócić, nadając słowom powagę i znaczenie, jednocześnie reprezentując wysoką moralność.

Kto ma słowo ten ma honor.

 

Na początku było słowo, a słowo ciałem się stało – pamiętacie to? To plagiat z akadyjskich tabliczek, ale prawdziwe po dziś dzień.

 

Maksyma prawa: Fałsz w jednym, Fałsz we wszystkim.

 

Komżaści „Specjaliści” od Prawa Naturalnego z papierowymi tytułami z „uczelni z tektury”, chętnie zaglądają ludziom pod kołdrę, czy aby na pewno uprawiamy sex po „bożemu”. Prawo Naturalne to kolejna dyscyplina, w której chcą mieć coś do powiedzenia. Mają swoje doświadczenia z burdeli za granica z których chętnie korzystają po cywilnemu i na bazie tych doświadczeń oraz obłapiania dzieci z ich parafii, piszą prace „naukowe” na temat Prawa Naturalnego.

W konfesjonale szepczą im do ucha swoje żale rozczarowani kochankowie, a komżaści wykorzystują to do divide et impera, wiedząc że tam się zwykle godzą wszystkie małżeństwa i pary, chcą mieć na to wpływ.

Tego typu zwierzenia w konfesjonale łączą jeszcze bardziej wiernych z kościołem, a relacje tak powstałe pomiędzy zwiedzionymi „wiernymi” a tymi zboczeńcami - dewiantami w sutannach, są niestety trwałe, stąd tak trudno pomóc tym ludziom przejrzeć na oczy.


Łatwiej uwierzyć w kłamstwo niż w to, że zostało się oszukanym.

 

Zwiedzeni zapisują im w spadku swoje majątki i oddają ostatnie grosze głodowych emerytur. Te żebracze zakony, przysięgały ubóstwo, a kapią złotem. Kler oficjalnie od średniowiecza żyje w celibacie aby zgromadzony przez nich wielki majtek, po ich śmierci nie przypadł w schedzie po nich cywilom (ich bękartom i kochankom) a został w kościele. Wielu papieży miało własne burdele i tabuny bękartów w Średniowieczu i Renesansie było to normą np. Lukrecja Borgia (1480-1519) – włoska arystokratka, księżna Ferrary. Urodziła się 18 kwietnia 1480 roku w Rzymie. Była córką kardynała Rodrigo Borgii, późniejszego papieża Aleksandra VI, oraz jego kochanki, Vannozzy Catanei. Z tego samego związku pochodzili jej dwaj starsi bracia, Cesare i Giovanni.

Wszyscy jesteśmy dziećmi Boga, a czasami i papieża, grzeszni oficerowie kościoła zapewniali swoim pociechom bogatych i wpływowych małżonków z książęcych rodów.

 

Nepotyzm był powszechny, dzieci papieży obejmowały wysokie stanowiska kościelne i państwowe. Marcin V, Kaliks III, Sykstus IV, Pius II, Inocenty VIII, najsłynniejszym bękartem papieskim był Cezar Borgia syn Aleksandra VI, późniejszy kardynał i biskup kilku diecezji. Wszyscy oni oficjalnie, niekiedy nie kryjąc tego mianowali swoje bękarty na kardynałów, biskupów i innych dostojników, gromadząc przez stulecia wielkie fortuny, które przetrwały do naszych czasów.

 

Ale pomimo to chcą uchodzić za specjalistów od Prawa Naturalnego i uczyć nas moralności, sami zdecydujcie jakie mają podstawy i prawa do tego. Dario Fo w książce : „Córka Papieża” opisuje jeszcze wiele pikantnych szczegółów z życia tych tzw. wyższych sfer kościoła rzymskiego, którego ojcowie i ich dzieci umierali na syfilis i inne choroby weneryczne. Obecnie rządzą w tym kraju ludzie o takiej przeszłości, bez moralności i honoru, bez słowa, niegodni, szowinizm i rasizm nie są im obce, popierają wszystkie bezeceństwa komunizmu kulturowego, byle zachować status quo, Prawo Naturalne.