Cytowane teksty innych autorów, pochodzą ze wszystkich niemal kontynentów i z różnych niekiedy bardzo odległych czasów. Bibliografia liczy 140 pozycji literatury zwartej oraz wiele oryginalnych załączników w dodatkach do książki. Poskładanie tych puzzli w jeden obraz było moją pracą. Jeśli ktoś spyta czy ta wiedza jest kompletna, odpowiem że nie. Ułożyłem obrazek z puzzli, które można układać w nieskończoność. Książka ma swoje ramy objętości i ograniczeń związanych z tematem głównym. Co do problemu tytułowego, książka wyczerpuje temat i jego pokrewne powiązania. Ponadto we wstępie postawiono wiele innych tez  i twierdzeń na które w książce są rozwiązania i odpowiedzi poruszanych w nich problemów. Niektóre zostały obronione inne obalone, nie całą literaturę problemu udało się zdobyć w sensownym czasie. Książka ze względu na sytuacje w Polsce i na Świecie naświetla również bieżące problemy i czynione sa starania aby ukazała się jak najszybciej. Mam tu na myśli np. problem spisu powszechnego jaki własnie trwa a gdy piszę te słowa jest trzecia dekada czerwca 2021 r. 

 

 Przyznaje, że nie jest to typowa książka akademicka, tak to bywa gdy badacz ma do czynienia z mało eksplorowanym zagadnieniem z jednoczesnym deficytem literatury problemu w jego języku głównym. 

 Prawo Admiralicji nie dopracowało się jakieś oryginalnej metody badawczej, to tez nie ma w książce rozdziału poświęconego metodologii badań własnych, co zwykle ma miejsce w piśmiennictwie o charakterze naukowym. 

 

Zagadnienie Prawo Admiralicji nie jest zagadnieniem oryginalnym samym w sobie i stąd nie dopracowano się specjalnie dedykowanej metody badawczej w jego kierunku. Zaskakująca początkowo wyjątkowość jest spowodowana zastosowaniem znanego   zagadnienia jakim jest Prawo Admiralicji czy Prawo Morza w nowym dla niego środowisku. Personifikacja zjawisk, cech i czynności występujących w środowisku wodnym, w realiach morskich, życia na morzu związanego z eksportem i importem towarów drogą morską, i przeniesienie tych czynności do środowiska lądowego związanego z egzystencją ludzką, budzi pewien sprzeciw i uzasadnione obawy o adekwatność i transparentność tej transkrypcji życia na morzu do życia na ziemi jeden do jednego.

 

W ogóle ze względu na niszowy temat w zasadzie utajniony, będący tabu, nie nauczany i mało eksplorowany przez niezależnych badaczy absolutnie nie publikowany w mainstreamowych mediach czy akademicką naukę, za sukces należy poczytać sam fakt ukazania się drukiem tej książki. Pierwszej i jedynej w języku polskim jak dotychczas i jednej z nielicznych na świecie o tak szerokim spektrum poruszanych zagadnień. Treść nie jest ograniczona tytułem, gdyż roboczy tytuł książki na czas powstawania treści był inny i brzmiał "Uwolnienie człowieka z zniewolenia Prawem Morza".  Już po zakończeniu prac pisarskich, rozpisano konkurs w wyniku głosowania na wiele wersji roboczych , wygrał właśnie ten, na którego głosowała największa liczba Ariów.

 

Na przykład uważanie ludzi za statki, porodu ludzkiego za dostarczenie do portu towaru, proces porodu za opuszczenie doku portowego opuszczenie wód płodowych matki, dok(tor) - to oficer dokujący, statek. Powszechnie jest wiadomym że oddziały są to  wojskowe jednostki organizacyjne w Prawie Morskim ma to związek z oddziałem położniczym z tego powodu dziecko to statek opuszczający dok czyli gotowy do użytku towar i jak każdy towar dostaje nr i zostaje zarejestrowany , wydany jest dok(ument) - świad(kowie) urodzenia dlatego wydaje się świad(ectwo) urodzenia, Podkłada się je na pół przytomnej matce tuż po ur(o dzeniu) (UR) to miasto w Sumerze - był to ważny ośrodek ale to inny, długi wątek, dlatego tu pominę tę dygresję. Matka podpisała nie wie co, podpisała zaraz po urodzeniu zanim dostała niemowlaka do rąk. Ojciec przy porodzie lub za drzwiami wie już ze ma syna, idzie do kolegów pochwalić się. Później pójdzie po akt urodzenia i dostanie jego kopie. Oryginał już jest w handlu międzynarodowym., bo prawo morza to prawo międzynarodowe. 

 

 Sama wiedza jest tyleż zaskakująca i osobliwa co wiąże się z jej symboliką i niesamowitością. Człowiek po urodzeniu może być żywy lub martwy, to kwestia zapisu, tu czyli zaraz po urodzeniu następuje pierwsze oszustwo. Oszustwo ma podwójne dno. Żywy i martwy jednocześnie.  Martwy nie może dziedziczyć majątku, jak w wojsku gdy nie ma ciała to nie jest martwy ale zaginiony w akcji, w tym przypadku tylko zaginiony, zaginiony na morzu, zaginiony na morzu, cyfr(daty, godziny urodzenia i zgonu), zaginiony na morzu liter - te wszystkie imiona, nazwiska, adresy obojga rodziców, dziecka, nazwy szpitala adresu, nazwiska oficera który przyjął martwy płód - oficer medyczny musi to podpisać,

 

 Akuszerka podpisała świadectwo urodzenia żywego i z tym ojciec poleciał do USC po Akt urodzenia - będzie potrzebny do ( do niczego nigdy nie będzie potrzebny ale na jego podstawie zostaje się klientem big farmy, dlatego bo big farma wie że skoro w oddziale wojskowym wypuszczono produkt to oni zarobią kilkadziesiąt tysięcy już w pierwszych godzinach na szczepionkach drogich jak nieszczęście i tak samo zbędnych jak nieszczęście, ale tak procedura, wiadomo korupcja na każdym kroku.

 

Wiec akonto takich zysków rodzice po okazaniu aktu ur. dostają 1000 PLN (becikowe) dostają też wiadomość, iż dziecko nie jest ich ale mają go pod opiekę, bo tak jest taniej. Nie mogą sami o niczym decydować wiec gdy jest dziecko chore ma matka iść do oficera doktora on decyduje o zdrowiu dziecka, matka okazała się podobnie jak ojciec głupia i nieodpowiedzialna wiec nie może decydować o niczym, zwłaszcza o dużych pieniądzach a tak , są to bowiem bardzo duże pieniądze.

 

Jeśli nie ma książęcej błękitnej krwi , to około 1 mln USD tuż po trafieniu Aktu Urodzenia na giełdę w New York tyle jest warte, odpowiada to 40 latom życia zawodowego w przyszłości i sumie zapłaconych podatków, opłat i zyskom pozostałym z niego w tym okresie. Zdolność kredytowa państwa mierzona jest wielkością populacji w wieku produkcyjnym. Pomyślcie o Chinach i Indiach w tym systemie.

Najwiekszą zaletą tej monografii jest wiarygodność niesionych przez nią treści.

Treści te były rozproszone w czasie i przestrzeni., pochodzą z kilkuset lat i wszystkich kontynentów.

 

Bogata bibligrafia ttego opracowania opiewa na 138 pozycjach literatury zwartej oraz wykorzystano ponad 90 stron internetowych.

Tych ostatnich głównie jako cytaty wiedzy enyklopedycznej oraz słowników. Załaczono również około stu oryginalnych dokumentów z przed kilkuset lat, poukrywanych w magazynach biblitek na całym swiecie i w kilku językach.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

SPIS TREŚCI KSIĄŻKI

Prawo Admiralicji symoble, koło sterowe, kotwica admiralicji, kompas, młotek sędziego z podstawką do przyklepywania wyroków oraz dolary symbol korupcji

Niewątpliwym atutem książki  jest to, że przyczynia się ona do zdjęcia z afisza zakazanych tematów - Prawo Admiralicji brytyjskiej, znanej również jako Prawo Morza. Temat ten, mało eksplorowany w kraju i na Świecie przestał być tym samym tematem tabu. Zgromadziłem bogatą bibliografię z której ledwo liznąłem wiedzy, więc ułatwiam i wskazuje drogę innym, niezależnym badaczom. Można mieć nadzieję, że w niedługim czasie przybędzie w kraju i w śród innych narodów Słowiańskich, opracowań z tego obszaru wiedzy..  

Wraz z pojawieniem się w Rzeczpospolitej,  tej pierwszej wyjątkowej  monografii opisującej Prawo Admiralicji, opadła kurtyna ukrywająca w ciemnych lochach Watykanu wiedzę, o tym w jaki sposób największy uzurpator świata, zdołał zniewolić ludzkość.

Mam też cichą nadzieje, iż książka otworzy oczy wielu rodaków i pociągnie za sobą potrzebę dalszego budowania świadomości wśród narodu. Co w końcu przełoży się na wybicie się Po- Lachów na suwerenność i samorządność we własnym kraju.

Ukazanie się drukiem tego Almanachu Wolnego Człowieka, otwiera nowe możliwości dla wielu ludzi i narodów. Teraz, gdy najważniejsza część tych puzzli jest zebrana i  poukładana, potrzeba czasu, aby wiedza ta dotarła do wielu ludzi. Kropla drąży skałę. To czyni nadzieję, że z każdym słowem tej książki, które przedostaje się do pragnących wolności ludzi przybliża. zbliżą ich do celu. 

Prawo Admiralicji brytyjskiej po kilkuset latach zniewalania nim całej ludzkości, doczekało się pierwszego wydania książki w języku polskim opisującej mechanizm i zasady działania tej legalnej fikcji. W Biblii Wolnego Człowieka na sześciuset stronach opisano w języku polskimi  dokładnie cały ten szfindel,  oszustwo gramatyczne przy przekładzie z łaciny na język angielski i  później przy wdrożeniu. 

 

Krok po kroku od starożytnego Babilonu i Rzymu poprzez średniowieczne wielkie pożary City of London w czasie zarazy, wieki średnie Europy kontynentalnej, aż po czasy współczesne.     

 

W Almanachu Wolnego Człowieka - Prawo Admiralicji jest kompletne, niczego istotnego nie pominięto, wszystko wyjawiono tak aby czytelnik zrozumiał istotę tej gry. W którą wciągnięto nas bez naszej wiedzy i zgody. Wyjawiono, jak do tego doszło i co najważniejsze, jak się wyzwolić z zniewolenia Prawem Admiralicji, bardziej znanym jako Prawo Morza.

 

Już sam ten fakt, ujawnienie że Prawo Morza jest i nim zniewolona jest cała ludzkość, zasługuje na miano jednego z najważniejszych atutów i zalet tej książki.    Choć przeciwności nie brakowało, udało się ją wydać i napawa to nadzieją na to, że czytelnikom już przebudzonym, pozwoli ona na usystematyzowanie i uzupełnienie posiadanej już wiedzy. A innym niezależnym badaczom ułatwi pracę, długa lista literatury problemu, będąca bibliografią tej pierwszej polskojęzycznej monografii o Prawie Morza -

 

 ALMANACHU WOLNEGO CZŁOWIEKA. 

 

 

 

 

Prawo Admiralicji nigdzie nie jest nauczane, ale wiadomo, że nic nie przynosi tak dobrych rezultatów przy nauczaniu i oduczaniu jak systematyczność. W systematyce kościół jest mistrzem niedoścignionym, a Prawo Admiralicji stosuje od kilkuset lat.  Co godzinę siedem dni w tygodniu w którymś kościele na świecie jest odgrywana taka sama scena, ten sam rytuał z tą samą liturgia. I oczywiście kończy się zawsze wyłudzeniem pieniędzy. To rytuał bez precedensu, strach przed popełnieniem grzechu a grzechem jest to, co komżaści uważają za grzech. Uważają się za bogów bo twierdzą że mają moc odpuszczania grzechów więc każą się spowiadać, poznają w ten sposób ludzkie słabości i wykorzystują tą wiedzę do dalszego zniewalania. To niesamowite, gdy zdać sobie z tych bredni sprawę, trudno uwierzyć, że są tacy którzy to łykają jako prawdę, naprawdę trzeba mieć zryty beret aby to łyknąć.

 

Prawo Admiralicji, sami są czystym złem ale innych straszą skutkami bycia grzesznym.  Prawo Admiralicji wykreowali na narzędzie zniewolenia i sami udają, że są źródłem wiedzy czyli światłością, tymczasem wieki ciemne to oni zafundowali Europie. Legalną prawdziwą wiedze wiedźm i wiedźminów  zwalczali wszelkimi sposobami, paląc ich żywcem na stosach inkwizycji. Stało się to ich rytuałem po dzień dzisiejszy, niekiedy jedynie zmieniają formę o kosmetyczne zmiany. Organizacja ta jest oparta na hierarchii i zarządzana jak służby mundurowe, rygor i dyscyplina. To my ludzie, pozwoliliśmy na to, aby ten potwór opanował cały nasz świat, trwa to przez niesamowicie długi czas i  dlatego, tak ciężko jest z nim obecnie wygrać. Lecz wygramy na pewno, nie mam wątpliwości. Ale nawet wówczas aby przywrócić ludziom zdolność do zdobywania informacji, myślenia, analizowania i uczenia się, trzeba przebudować od podstaw edukację i naukę. To zajmie dekady, miną pokolenia, ale innej drogi nie ma. To będzie piękny okres, ludzie będą kwitnąć, opanujemy kosmos i wnętrze ziemi, głębiny oceanów, nauka i wynalazczość przekroczy szybkość światła, ogarniemy w końcu anty grawitację, energia będzie darmowa z wnętrza ziemi i kosmosu, zniknie problem przeludnienia bo przestrzeń będzie powiększona do nieskończoności. Problemy medycyny znikną od tak, życie człowieka będzie wydłużone, każdy organ, każdego człowieka będzie miał swój duplikat od poczęcia. Dotychczas tłumiona wynalazczość i potencjał ludzkiej myśli, spowodują zasiedlenie wielu planet. Z szuflad Watykanu prosto do fabryk powędrują pomysły Tesli i innych, jemu podobnych geniuszy a było ich na przestrzeni wieków tysiące, teraz nadejdzie ich czas i to nas wyniesie do gwiazd.

 

Mam tego świadomość, jednak teraz może właśnie w związku z tym przyspieszeniem, nienaturalnym zachowaniem, choć nie można powiedzieć że unikalnym, bo dżuma Justyniana, zaraza grecka, egipska, tzw. Hiszpanka, choroby popromienne, prawdopodobnie wywołane cyklicznym wzrostem aktywności na słońcu i przesuwaniem się biegunów ziemi, to nic nowego, wszystko to, było po wielokroć. Były to jednak naturalne zjawiska, obecna "pandemia" jest niewątpliwie tworem sztucznym, być może wyłącznie medialnym, choć są dowody na to że dr Fauci finansował laboratoria w Wuhan pracujące nad bronią biologiczną. Chodzi w tym bardziej o zdyscyplinowanie społeczeństw, zarzadzanie strachem, niż o faktyczne zagrożenie życia wirusem. Bez względu  na to czy wirus został wytworzony w laboratoriach czy naprawdę jest tak śmiertelny jak podają mainstreamowe media, niewątpliwie można było wyprodukować o wiele bardziej groźnego wirusa, który zdziesiątkowałby ludzkość w krótkim czasie. Jeśli tego nie zrobiono, to jest to celowe działanie a nie przypadek.

 

Ta część populacji, której udało by się przeżyć, byłaby bardzo asertywna i zdyscyplinowana ale tak się nie stało. Wirus  Sars Cov 2 jest o wiele mniej zabójczy niż zwykła grypa.  Prawdopodobnie w ogóle nie wiadomo o żądnym konkretnym wirusie,  sądząc po tym że nikt się nie przyznał do tego że go wyizolował, wiec skoro nie został wyizolowany jest w grupie stu tysięcy wirusów z wieloma innymi, ale bez wyizolowania nie ma mowy o testach i szczepionkach.  Skoro go wyprodukowali, to mają na to szczepionkę od początku, dlaczego wiec zwlekają - udają ze szukają? tak! gdyby powiedzieli ze mają, to przyznali by, kto go wyprodukował, naturalnie szuka się antidotum latami. Przyjmowanie wiec szczepionek teraz, gdy są  sprawdzone i zrobione po omacku jest głupotą śmiertelną, o czym już wielu się przekonało ale oni już nic nie powiedzą, bo już nie żyją, zostali zamordowani na własne życzenie, ufając władzy bez reszty zamiast zaufać prawdzie.

Prawo Morza Trybunał Prawa Naturalnego przeciwieństwo

Abstrakt

Key words

Na górę strony

Na kolejną stronę

PRAWO ADMIRALICJI

Znam Prawo Admiralicji ismak słonej wody od kilkudziesięciu lat. Potega tego żywiołu zawsze budziła mój podziw i repekt, szacunek i miłość, poznałem na morzu co to strach i euforia, gniew i zmeczenie,  nie obce są mi odpowiedzialność i dyscyplina, szacunek oraz ignorancja.

 

Jak powiedziałem dobrze poznałem smak słonej wody i nie myslałem, że cokolwiek mnie zaskoczy w morskich klimatach a jednak. Żyje na morzu i zmorza wiele lat, znam Prawo Admiralicji i sam uczę prawa morza innych dzieląc się moją  życiową pasją.

 

Jakież było moje zdziwienie, gdy po raz pierwszy spotkałem się z tą wersją Prawa Morza. Gdy po raz pierwszy przeczytałem Prawo Admiralicji, które przeniosło mnie do starożytności i gdy krok po kroku wracałem do czasów wpsółczesnych, zrozumiałem ten cały szwindel z przekręcaniem słów po to by gra stała się powszechna i wszechwłądna. Zniewalając nieswiadomych ludzi na całym świecie. 

 

Wiem, że nie ma szans na wielki nakład i dużą poczytność tej książki, gdyby takie rzeczy się zdarzały nie doszło by do takiego zniewolenia ludzkości z jakim mamy do czynienia obecnie i przez tak długi okres. Watykan wytepił cała ludzką ciekawość świata i naturalny dla wolnych ludzi pęd do wiedzy. Dokonał tego zarzadzając strachem i tepiąc, ukrywająć, zwalczając źródła i owoce wiedzy, fałszując wyniki, ukrywając i niszcząc artefakty, mordując myslących samodzielnie i niezależnie, rabując wszystko i fałszując oczywiście bóg tak chciał. Ten bóg, którego dzisiaj papież Franciszek chce zastapić innym, wspólnym dla całej nacji ludzkiej. Gdy się jest kastratem intelektualnym, trzeba zmienić wiele aby wszystko zostało po stremu, bo dobry bóg zrobił co mógł, do reform potrzeba fachowca.

Chcę dostać książkę